„Każde życie jest dziełem sztuki; jeśli tego nie widać, to należy oświetlić pomieszczenie, w którym jest.”
— Andrea Bocelli
Są takie dni, kiedy trudno w to uwierzyć.
Kiedy życie nie wygląda jak dzieło sztuki, tylko jak niedokończony szkic. Albo jak coś, co wyszło nie tak i teraz nie wiadomo, co z tym zrobić.
Patrzysz na siebie i widzisz głównie braki.
Na swoją historię — i widzisz pęknięcia.
Na codzienność — i myślisz: to naprawdę ma być to?
A może problem nie polega na tym, że z Twoim życiem jest coś nie tak.
Może po prostu jest w nim… za ciemno.
Nie wszystko, co wartościowe, krzyczy
Dzieła sztuki nie zawsze są oczywiste.
Czasem trzeba podejść bliżej.
Czasem zmienić kąt patrzenia.
Czasem zapalić światło.
Tak samo jest z życiem.
Nie każde życie błyszczy na zewnątrz.
Nie każde jest spektakularne, głośne, „instagramowe”.
Ale to nie znaczy, że nie ma w nim sensu, piękna i głębi.
Czasem to, co najważniejsze, jest ciche.
Ukryte w drobnych wyborach.
W tym, że wstajesz kolejny raz.
Że próbujesz.
Że nie poddajesz się sobie.
Światło to nie presja
Ważne: zapalić światło nie znaczy poprawić siebie.
Nie znaczy stać się lepszą wersją, bardziej ogarniętą, bardziej „jakąś”.
Światło to uważność.
To zatrzymanie.
To uczciwe spojrzenie bez oceniania.
To moment, w którym mówisz:
„Zobaczmy, co tu naprawdę jest, zanim uznam, że to za mało.”
Bo bardzo często okazuje się, że:
-
było więcej siły, niż myślałaś
-
więcej odwagi, niż sobie przypisujesz
-
więcej sensu, niż widzisz w biegu
Pęknięcia też są częścią kompozycji
W sztuce pęknięcia nie zawsze się ukrywa.
Czasem to one nadają charakter.
Głębię.
Prawdę.
Tak samo w życiu.
Twoje zmęczenie.
Twoje wątpliwości.
Twoje błędy i potknięcia.
One nie przekreślają całości.
One ją współtworzą.
Nie musisz mieć idealnej historii, żeby Twoje życie było wartościowe.
Wystarczy, że jest Twoje. Przeżywane naprawdę.
Może nie trzeba więcej robić. Może trzeba zobaczyć.
Może zamiast kolejnego planu naprawczego potrzebujesz… światła.
Chwili ciszy.
Spojrzenia na siebie bez pośpiechu.
Bo być może Twoje życie już jest dziełem sztuki.
Tylko stoi w cieniu cudzych oczekiwań, porównań i własnej surowości.
A światło?
Ono często zapala się wtedy, gdy pozwalasz sobie być tu, gdzie jesteś.
Bez udowadniania.
Bez poprawiania.
Z oddechem.
Małe kroki wystarczą
Nie musisz od razu widzieć całego obrazu.
Wystarczy jeden fragment.
Jedno miejsce, w którym powiesz: tu jest sens.
Od tego zaczynają się kroki ze sobą.
Nie od wielkich zmian.
Od delikatnego światła.
I może właśnie dziś to wystarczy.